Stare dobre czasy

Często się mówi: „stare dobre czasy”; konia z rzędem temu, kto znajdzie taką frazę ze „złymi czasami”. Tak to już jest: przeklinamy często-gęsto teraźniejszość, by po paru latach wracać do niej pamięcią (choć wracamy już do okresu, który definiujemy jako przeszłość) i wspominamy ją z ogromnym sentymentem, sympatią i niegasnącym uśmiechem. Potwierdził to ciekawe zjawisko, czy też pewną ludzką prawidłowość, pewien bardzo znany onegdaj piosenkarz, wielka gwiazda polskiej estrady – zwłaszcza w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego stulecia – w wywiadzie udzielonym pewnemu poczytnemu tygodnikowi.

wyjazdy studenckie

Z niekłamanym rozrzewnieniem najmilej wspominał okres swej młodości, owe imprezy, koncerty, wyjazdy studenckie z czasów, gdy studiował w szkole teatralnej. Piosenkarz zaznaczył, że wówczas nie zdawał sobie sprawy, że trwa akurat najmniej stresujący, najprzyjemniejszy okres jego życia. Ale – dodał – generalnie niczego nie żałuje, z pewnością nic lub niewiele by nie zmienił, bowiem, jak oznajmił, były to te tytułowe „bardzo dobre czasy”. Nic dodać, nic ująć – tak już mamy jako ludzie, że mitologizujemy i w pewien łagodny i nieszkodliwy sposób upiększamy czasy naszej młodości.

No related posts.

Tags:

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.